GOŚCIE
DODAJ WPIS
Kto:
Wpis:
Dodaj
Zamknij
ks. Jacek 2012-10-23 21:43:32
Biskup Franciszek Salezy (1567-1622) był akurat mocno zaangażowany w zakładanie nowego zakonu (i rzeczywiście wespół z Joanną Franciszką de Chantal założył w 1610 r. zakon wizytek) i chciał przy tym zasięgnąć rad fachowców.



Zwrócił się w tej sprawie do prowincjała kapucynów, a ten mu wyłożył, że przede wszystkim trzeba uważać, aby w regule wyakcentować dostatecznie pokutę i umartwienie. - Ekscelencjo, proszę popatrzeć: my, kapucyni (a i nasze siostry tak samo) nie używamy skarpetek; trzeba by więc zrobić w konstytucjach taki zapis, że członkowie tego nowego zakonu mają chodzić w sandałach, ale bez skarpet czy pończoch.



- Ojcze prowincjale - miał odpowiedzieć święty zakonodawca - przy zakładaniu zakonu nie chciałbym właściwie zaczynać od nóg, lecz od głowy; myślę, że o wiele większym umartwieniem jest wytrwała wierność regule i posłuszeństwo przełożonym.



Refleksja


Jak niewiele potrzeba nam do szczęścia. Często, aby je osiągnąć, zbaczamy z drogi i szukamy tam, gdzie marnujemy nasz cenny czas. Zaczynamy od końca, a dom buduje się przecież stawiając wpierw fundamenty, a nie dach.



Chrystus stawia przed nami wysokie wymagania. Zachęca nas przy okazji do wierności w raz podjętej drodze. Oby starczyło nam sił w podjętych decyzjach, bo tylko w ten sposób dostąpimy upragnionego nieba.



3 pytania na dobranoc i dzień dobry


1. Co potrzebne jest Ci do szczęścia?
2. W jaki sposób podejmujesz decyzję, aby osiągnąć cel?
3. Czy wymagania Chrystusa są do zrealizowania?




I tak na koniec...


Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale ma patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich (Helen Keller)
ks. Jacek 2012-10-22 21:42:56
W małym miasteczku pobożni Żydzi oczekiwali niecierpliwie przybycia sławnego rabina. Długo przedtem zastanawiali się nad pytaniami, jakie chcieli postawić świętemu mężowi.



Nadszedł w końcu czas spotkania, które wyznaczono w wielkiej hali miejskiej. Rabbi zjawił się na podium i czuł chyba napięcie, z jakim słuchacze oczekiwali odpowiedzi na swoje wydumane pytania, bo nie powiedział ani słowa, tylko spojrzał po zebranych, szukając ich otwartych oczu. Po chwili zanucił półgłosem jakąś smętną ludową melodię. Zebrani podchwycili nieśmiałym mormorando. Mistrz zaczął śpiewać coraz głośniej, a cala gmina razem z nim.



Gdy śpiew brzmiał już potężnie, rabbi począł kołysać się rytmicznie i uroczyście. I tak niebawem wszyscy poszli w tany. Tak bardzo byli przejęci tym tańcem, że o niczym innym już nie myśleli.



Po godzinie taniec powoli zaczął się wyciszać. Zniknęło gdzieś też wewnętrzne napięcie i każdy czuł w sercu pokój, jaki wypełniał całą salę. Wówczas rabbi powiedział jedno, jedyne zdanie, które tamtego wieczoru przeszło mu przez usta: - Myślę, że odpowiedziałem na wszystkie wasze pytania.




Refleksja


H. Jackson Brown, Jr napisał kiedyś: "Pamiętaj, że połowa radości z sukcesu to oczekiwanie na sukces". Już samo oczekiwanie na to co będzie już powinno nas cieszyć. To co dzieje się tu i teraz powinno być "przedwiośniem" tego, co osiągniemy potem. Samo czekanie, nie powinno być skazywaniem się na smutek, lęk czy rozdrażnienie. Nie ma to najmniejszego sensu, bo skazujemy się przez to na "pół nieba".



Nasze chrześcijańskie życie powinno być nieustannym wielbieniem Boga. To wielbienie powinno być wypełnione radością życia. Tylko w ten sposób ubogacamy siebie i innych radością Pana.



3 pytania na dobranoc i dzień dobry


1. Czy lubisz czekać?
2. Jeśli musisz czekać, to jak gospodarujesz tym czasem oczekiwania?
3. Czy mądrze wykorzystujesz swój czas na ziemi?



I tak na koniec...


Miłość prawdziwa zaczyna się wtedy, gdy niczego w zamian nie oczekujesz (Antoine de Saint-Exupéry)
:-) 2012-10-22 18:54:01
Szczęść Boże,

Czy zaproszą Kapłani do naszej parafii wspomniany zespół dziecięcy z konkatedry pw.św.Aleksandra?

O ile wiem,prowadzi go p.Ola-od wielu lat...
10 lat temu moja córka należała do tej scholi. Bogu dziękuję za to BOŻE PROWADZENIE. Dorastała w tej grupie i po dziś dzień wspomina te muzykowanie z p.Olą.
Wielkiego serca,ta dziewczyna. Chwała Panu za takie Osoby.
Pozdrawiam sedecznie wszystkich Duszpaterzy naszej parafii.
Niech Ks.Jan Bosco będzie z Wami. Gabriela
ks. Jacek 2012-10-21 21:39:36
Arion zdobył wielkie skarby na Sycylii. Chciał jednak wrócić do Koryntu. Wypłynął więc z Tarentu na wynajętym od korynckich żeglarzy okręcie, albowiem do nikogo nie miał większego zaufania niż do swych rodaków, Koryntian. Ci jednak na pełnym morzu powzięli plan, żeby Ariona rzucić w topiel i tak zdobyć jego skarby. Powracający do ojczyzny Grek błagał, aby podarowano mu życie w zamian za danie skarbów.



Żeglarze nie dali się uprosić, tylko rozkazali mu, żeby albo sam sobie odebrał życie, po czym na lądzie otrzyma grób, albo natychmiast wskoczył do morza. Wobec bezlitosnego wyroku, przyciśnięty do muru, prosił nieszczęśnik, żeby mu pozwolili przynajmniej w pełnym stroju stanąć na pokładzie okrętu i raz jeszcze zanucić pieśń. Po tej pieśni przyrzekł odebrać sobie życie. Żeglarzom przyszła ochota posłuchać najlepszego na świecie pieśniarza, więc przyszli z tylnej części na środek okrętu.



Arion przywdział strój pieśniarza i z lutnią w ręce zaśpiewał w uroczystym tonie pieśń pochwalną na cześć Apollina, a kiedy skończył, rzucił się jak stał do wody. Nie zginął. Delfin wziął go na swój grzbiet i zaniósł do Tajnaron. Tam wysiadł na ląd i podążył do Koryntian, gdzie opowiedział władcy Perianderowi o całym zdarzeniu. Periander jednak nie uwierzył opowieści Ariona i trzymał go pod strażą i nigdzie nie wypuszczał, a równocześnie miał baczne oko na żeglarzy.



Skoro tylko przybyli, wezwał ich i zapytał, czy nie słyszeli coś o Arionie. Odpowiedzieli, że żyje zdrów w Italii i dobrze mu się powodzi. Na te słowa zjawił się przed nimi Arion w tym stroju, w jakim skoczył do morza.



Przerażeni żeglarze nie mogli się już wypierać wobec jawnego dowodu zbrodni. Na pamiątkę cudownego ocalenia Arion postawił na przylądku Tajnaron spiżowy, niezbyt duży pomnik. Przedstawiał on człowieka siedzącego na delfinie - symbol upokorzonej chciwości.



Refleksja


"Wstrętna choroba duszy", jak nazywał ją święty Anzelm, to chciwość, która pochłania często nasze życie i kieruje nas ku nieograniczonemu posiadaniu dóbr tego świata. Życie człowieka opanowanego rządzą posiadania, zatrzymuje go wokół bogacenia się i gromadzenia wszystkiego, co "wpadnie mu do oka". Życie takiego, staje się wtedy męczące, bo sam iwe, że nie jest w stanie posiadać wszystkiego, co widzi własnym wzrokiem.



Chrystus mówi, że nie powinniśmy skupiać się nad tym co ludzkie, tylko nad tym, co Boże. Tylko posiadanie i pożądanie tego co ma pierwiastek boski, może człowieka wypełnić, dając jednocześnie wewnętrzną satysfakcję i radość z życia.



3 pytania na dobranoc i dzień dobry


1. Czym jest dla Ciebie chciwość?
2. Czy doświadczyłeś chciwości własnej i czyjejś w swoim życiu?
3. Jak pomagać ludziom, którzy są chciwi?



I tak na koniec...


Grób i chciwość nic nie dziedziczą (John Ruskin)
... 2012-10-21 13:48:07
Bóg zapłać za to nawiązanie do Liturgii-za taką Bożą iskierkę.
Niech od Niej zapłonie Duch Apostolstwa pośród tych,którym brak Światła-Nadziei wśród mroków codzienności...
ks. Jacek 2012-10-21 09:07:15
codziennie coś tu się znajdzie...a wpis jest do dzisiejszej liturgii Słowa
... 2012-10-21 08:45:01
Drogi Ks.Jacku,piękne słowo...-Bóg zapłać.
( Ta bogata refleksja,odnośnie któregoś wpisu sie pojawila?)

Amen
ks. Jacek 2012-10-20 23:05:53
Cesarz brazylijski Piotr II (1825 -1891), władca pełen litości dla biednych i nieszczęśliwych, postanowił swego czasu wybudować w Rio de Janeiro, wielki szpital połączony z przytułkiem dla kalek. Z własnych dochodów nie mógł, niestety pokryć wszystkich kosztów budowy. Wydał więc odezwę do społeczeństwa nawołującą do składania ofiar. Wbrew oczekiwaniom wpłynęło ich niewiele.



Cesarz pojął po pewnym czasie, że tym sposobem nigdy nie zbierze potrzebnej kwoty. Chwycił się innego środka, a mianowicie ogłosił, że każdy, kto ofiaruje na budowę szpitala sto tysięcy milrejsów otrzyma tytuł barona, o kto da dwieście pięćdziesiąt, otrzyma tytuł hrabiego. I oto, jak za skinieniem różdżki czarodziejskiej, pieniądze zaczęły napływać do kasy w ogromnych ilościach. Dawał kto mógł, aby dogodzić swojej próżności.



Nadszedł długo oczekiwany dzień poświęcenia szpitala, zebrały się przed nim wielkie tłumy, a obok cesarskiej świty stanęli wszyscy nowomianowani "baronowie i hrabiowie", z niecierpliwą ciekawością spoglądając na olbrzymie płótno zasłaniające napis, wykuty nad głównym wejściem do budynku szpitala.



Wreszcie zdjęto materiał, na twarzach nowej "szlachty" pojawił się rumieniec wstydu i upokorzenia, przeczytali bowiem następujące słowa: "Ludzka próżność -ludzkiej niedoli." Napis zachował się do dnia dzisiejszego.



Refleksja


Próżność prowadzi do błędnego, mylnego i zafałszowanego myślenia o sobie samym oraz innych osobach. Ludzka próżność zniekształca punkt patrzenia i widzenia każdego człowieka. To ona podpowiada, że wszyscy wokoło nas są gorsi od nas samych, a my sami jesteśmy wręcz doskonali i nieomylni.



Miejsce, gdzie nie ma niczego, tam jest pustka i próżnia. Próżność jest pochodną pustki i próżni. Bo tam, gdzie jest w nas wolna przestrzeń, czuli pustka, tam wchodzi próżnia, którą człowiek instynktownie próbuje wypełnić własnym egoizmem. W ten sposób jego życie koncentruje się tylko na samym sobie i traci on kontak z rzeczywistością.



Chrystus wie, że ta droga prowadzi do samozniszczenia. Dlatego warto pracować nad wyeliminowaniem choćby najmniejszych symptomów obecości własnej próżności.


3 pytania na dobranoc i dzień dobry


1. Czym jest dla Ciebie próżność?
2. Czy każdy z nas ma w sobie odrobinę próżności?
3. Czy próżność jest łatwa do wyeliminowania?



I tak na koniec...


Jeśli odczułem, że znalazłem uznanie u wszystkich, znaczy, że osiągnąłem już pełnię własnej próżności (Stefan Pacek)
;-) 2012-10-20 17:07:39
Popieram ten głos odnośnie ks.Henryka.
On cudownie posługuje!
Liczy się MŁODY DUCH a nie lata w metryce!

A co do głosu "Parafianina" odnośnie zaproszenia scholi z parafii św.Aleksandra-dobry pomysł!
Chwalą Pana swym śpiewem,tańcem,klaskaniem-prostotą serca i szczerością. Miałam okazję uczestniczyć w Eucharystii,podczas której zespół ten prowadził śpiew.
I tu nie chodzi o jakiś profesjonalizm wykonania,a jedynie o wdzięczne muzykowanie.
Pozdrawiam i jeszcze raz apeluję-Bogu dziękujmy o takie Iskierki Bożego działania! Anna
czytelniczka suwalskiej strony i 2012-10-20 14:09:09


Czytajac wpis "Parafianina" z 16.10.12 w suwalskiej Ksiedze Gosci zrobilo mi sie bardzo przykro. Szanowny Parafianinie,"az wstyd", ze ks. Henryk Kulaszewicz, zamiast uslyszec od Pana slowa podziekowania, ze mimo podeszlego wieku nadal tak aktywnie sluzy swoim Parafianom opiekujac sie ministrantami, moze przeczytac Pana anonimowy wpis "zeby Go zmienic ". A ks. Henryk byl w lecie wraz z innymi opiekunami z grupa 45 ministrantow w Toruniu, o czym mozna przeczytac pod haslem "Informacje" 06 - Ministranci na wakacjach w Toruniu! Na zdjeciu, ks. Henryk serdecznie trzymajacy dlonie na ramionach chlopca... Czy nie to jest najwazniejsze, ze daje mlodziezy i dzieciom serce?! Przypominaja mi sie teraz tacy, ktorzy mieli za zle Ojcu sw. Janowi Pawlowi II, ze mimo swej starosci i choroby, majac "ponad 80 lat" kierowal wciaz jeszcze Kosciolem. A On chcial sluzyc do konca Bogu i ludziom, tak jak to robi ks. Henryk Kulaszewicz! A za to mozna tylko dziekowac!
Parafianin 2012-10-20 12:28:35
My także mamy taką nadzieję,drogi ks.Jacku:-) ale czemuż by nie zaprosić gościnnie na jedną niedzielę zespołu dziecięcego ze wspomnianej przeze mnie parafii? ;-)

Byłaby to zachęta dla dzieci,by chętniej włączały się w tego rodzaju grupę,a "kto śpiewa-dwa razy się modli":-))))

Oczywiście to tylko moja sugestia.
ks. Jacek 2012-10-20 11:36:37
Mam cichą nadzieję, że niebawem scholka dziecięca ("tutejszego chowu :) ) pojawi się na Mszy dziecięcej... cała nadzieja w świetlicy środowiskowej. Pozdrawiam serdelecznie.
Alina 2012-10-20 11:31:06
Super pomysł!!!!!
A co Pasterze naszej parafii na ten pomysł?

Gorąco pozdrawiam i życzę błogosławionego,pieknego dnia.
Z Panem Bogiem.
:-) 2012-10-20 08:42:10
Witam i pozdrawiam duszpasterzy naszej parafii.
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł,ale decyzję w tej kwestii pozostawiam Kapłanom.
Może by tak zaprosić Panią,która prowadzi scholę w parafii pw.św.Aleksandra wraz z dziećmi na Mszę dla dzieci w naszej parafii? Byłaby to pewnego rodzaju odmiana:-)

Parafianin 2012-10-19 20:25:10
Przepraszam,że tą drogą pytam,ale cóż poradzić: kto w parafii odpowiedzialny jest za oprawę muzyczną Eucharystii dla dzieci?
Może by troszkę ożywić tę formę modlitwy dzieci?
Ostatnio bywam w parafii pw.św.Aleksandra,gdzie zespół dziecięcy prowadzi dziewczyna,któraa ma niesamowity dar pociągania serc do wspólnego śpiewu,co udziela się wzystkim uczestniczącym w Liturgii.
Dzieciaczki śpiewają przepięknie! Ona sama również.
Nie piszę tego,by krytykować scholę w naszej parafii,ale jedynie po to,by zaproponować zmianę formy animowania śpiewu.Tchnąć trochę ożywienia! Pozdrawiam. Z Bogiem-Tomek
taki jeden 2012-10-18 14:25:43
Ale to nie jedyne rozpoczecie roku wiary w naszej diecezji. Wymieniona grupa bedzie w Elku.
Parafianka 2012-10-17 14:47:47
"Kameralne grono" to jest cytat z kazania ks.proboszcza, które powiedział na mszy rozpoczęcia roku wiary. Ten kto był na tej mszy od razu by się domyślił, ale czego tu wymagać jeżeli nas tak mało było na tej mszy.
parafianin 2012-10-16 21:10:19
Czy ks. Proboszcz nie myślał żeby zmnienić Go, bo jak obserwuję od dłuższego czasu ministrantów jest coraz mniej, ale nie ma co sie dziwić bo on ma ponad 80 lat..
:) 2012-10-16 21:08:14
ks. Henryk Kulaszewicz
Parafianin 2012-10-15 20:56:30
Witam wszystkich???
Aż wstyd że nie wiem, ale kto jest obecnym opiekunem ministrantów??
poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 nastepna
LINKI
Copyright 2009-2010 salezjanie.suwałki.pl projekt: x-grafik.pl
Odwiedziło nas: 494352